Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 116 255 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Odcinek Czterdziesty Siódmy..

środa, 12 maja 2010 22:59

Wiedziała, że nie chciał. Jak inaczej mógłby zareagować po tym, co zrobiła? Spodziewała się krzyków, to jasne. Ale to, ze krzyczał jej przyjaciel napawało ją czymś niespotykanym. Bólem a zarazem zaczęła dopiero teraz zauważać w całości swoją winę. Nie chciała kontunuować tej rozmowy, tak więc zanim Naruto zaczął na nowo się rozrzewniać, znikneła.

Uciekła szybko, jak tylko się dało.

Biegła, jakby to od tego zależało, czy zapomni. Jakby od tego zależała jej przyszłość. Nie znała celu, ale cel był jej obojętny. Mogła pobiec do uwielbianego przez Naruto sprzedawcy ramenu albo do domu matki czy do siedziby Tsunade, wszędzie - ale właśnie chodzi o to, że nikt jej nigdzie nie chce.

W tej jednej chwili zapragnęła mieć osobę, jedną jedyną, która by ją kochała. Chciała się czuć potrzebna. Chciała, żeby ją ktoś przytulił. Pragnęła tego.

Nie zauważyła nawet, kiedy zwolniła tempa, a potem całkowicie stanęła, wpatrując się intensywnie w ziemię. Nie widziała niczego, lecz oczami wyobraźni wspominała dawną siebie. Wspominała dobre dni. Zniszczyła to. Bezdusznie, bezpowrotnie, do reszty.

Ale z każdej, nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji jest wyjście. Z tej także, chociaż w tym momencie nie była pewna, czy to nie będzie wyjątek od tej reguły.

"Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, chociaż w moim przypadku morzem jest już to mleko" - pomyślała, zaciskając pięści. - "Dam radę, naprawię wszystko, co zepsułam, a Sasuke.. nim się będę martwić potem. Zapomnę o wszystkim, dokładnie wszystkim i zacznę nowe życie, porządnej kunoichi."

Rok później.

(Jirayja nie żyje, zginął w walce z Painem. Sasuke zmierzył się w walce z Itachim, nieznany jest wynik walki. Sakura jest z Takashim, który wrócił za nią do Konohy. Nie jest pewna czy go kocha.)

-Babuniu, ale jeśli mu coś będzie?

-Nie wykluczam takiej możliwości, ale Naruto przestań mówić do mnie babciu - warknęła Tsunade.

Sakura słyszała plotki, jakoże Sasuke wreszcie doprowadził do walki z Itachim i zmierzył się z nim w walce ostatecznej. Odtrącała od siebie myśl, że Sasuke mógłby zostać z raniony i zastanawiała się, dlaczego tak bardzo przeraża ją myśl, że czarnowłosy mógłby nie żyć. Była teraz przecież z Takashim, który pomógł jej osiągnąć równowagę w wiosce. Pomógł jej zapomnieć o starych, bolesnych doświadczeniach i, kiedy zapomniała, pojawił się Sasuke. Jak zwykle w nieodpowiednim momencie, pomyślała gorzko Sakura.

Złapała za klamkę i zdecydowanie pociągnęła, widząc, że Naruto już jest w pokoju.

-Sakura! - blondyn uśmiechnął się szeroko.

-Co to za misja? - spytała, jakby nie wiedziała, że chodzi o czarnowłosego.

-Sakura, to.. - zaczął Naruto, ale Tsunade weszła mu w zdanie.

-Naruto, zamknij się! To ja jestem tu hokage.

-Kiedyś ja..

-Po moim trupie.

-No wiem - mrugnął zaczepnie Naruto.

Przez chwilę Tsunade wpatrywała się gniewnie w blondyna, jakby oceniając czy dalszy spór z nim jest konieczny, ale wypuściła wolno powietrze z ust i zwróciła się do różowowłosej.

-Nie jestem nadal pewna czy to misja dla ciebie, lecz nie mamy wyboru, sama rozumiesz, wszyscy nasi medycy są już zajęci, a ty ze swoją siłą stanowisz doskonałe wsparnie drużyny.

-Mhm - mruknęła Sakura. - Kto jest w drużynie?

-Ino, Hinata, Takashi, Naruto i ty.

-Ale po co Ino?

-Dwie medyczki w zespole są konieczne, ponieważ Sasuke może mieć znaczne obrażenia po walce.

-Ale czemu ona?!

-Mówiłam ci już, inni medycy są zajęci. Zostałyście mi tylko wy i mam nadzeję, że mnie nie zawiedziecie. Nie odprowadzę was do bramy głównej, ponieważ sama mam masę roboty.

-Skąd to nagłe zapracowanie, moja sensei? - mruknęła dziewczyna.

-Sakuro, czy ty się nie zapominasz? Wspominałam ci ostatnio o planach Akatsuki.

-Mhm, proszę wybaczyć.

-Chodźmy! Chcę w końcu sprowadzić Sasuke do wioski! - upomniał się Naruto.

Sakura odwróciła się i wyszła bez słowa, nie wołając za sobą Naruto. Nie musiała tego robić, ponieważ chłopak nie chciał odstąpić jej na krok, szedł koło niej i wciąż gadał jak nakręcony.

-Taaak, myślę, że wreszcie to się może udać. Sasuke będzie zmęczony, nie będzie miał wyjścia, jak tylko wrócić z nami. W końcu wróci, wyobrażasz to sobie? Znów będzie drużyna 7!

-Naruto - przerwała mu różowowłosa. - Drużyny 7 już nigdy nie będzie. Jesteśmy jouninami, teraz my będziemy mieć drużyny, rozumiesz?

-Ooooaaa, Sakura - zamruczał Naruto, jak dziecko, któremu odbiera się zabawkę. - No, ale jak wróci to w pewnym sensie wrócą stare czasy, dattebayo.. Wrócą, a Sasuke będzie z nami. A teraz idziemy po Ino czy po Takashiego? A może po Hinatę? Wiesz, ja mogę iść po Hinatę.

-Mhm, pójdę po Takashiego - mruknęła Sakura, odwracając się od chłopaka i idąc w innym kierunku.

Naruto jest wciąż takim dzieckiem, jak on poprowadzi drużyny? Przecież to już tak niedługo, myślała różowowłosa, kiedy weszła na schody domu Takashiego.

Zapukała krótko i otworzyła drzwi, wchodząc. Zobaczyła, jak chłopak wstaje z łóżka, a jej uwagę przykuł blady, ale umięśniony tors, odwróciła głowę.

-Mamy misję - powiedziała.

-Wiem. Ale czy ty się, kochanie, zarumieniłaś? - mruknął Takashi.

Poczuła, że się rumieni. Pogłaskał ją po ramieniu, czując zadowolony, że przechodzi ją dreszcz. Pocałował ją wolno w szyję.

-Ale misja.. - szepnęła.

-Misja może poczekać - mruknął.

-Ale to.. - zaczęła, ale zamilkła nagle.

Chciał spojrzeć jej w oczy, ale stanowczo odwracała głowę.

-Więc jednak dobrze myślałem.

Sakura podniosła głowę i zdziwiony wzrok utkwiła w jego oczach.

-Chodzi o niego?

Cholera, to aż tak widać?

-Nie wiem o czym mówisz, skarbie, ale chodźmy już, czekają na nas.

Takashi szybko ubrał się i w kilka minut był już gotowy.

-Więc chodźmy - powiedział i wziął ją niepewnie za rękę.

Pocałowała go równie niepewnie w policzek i ruszyli, nie mówiąc nic. Pod bramą stała już Ino i Hinata. Podeszli bliżej.

-Gdzie Naruto? - spytał Takashi.

-Nie ma, jak widać. A ty znów z tym wysokim czołem?

-Zamknij się, Ino-świnio - odgryzła się Sakura.

-Wysokie czoło się denerwuje - zaśmiała się Ino. - Gdzie ten cholerny Naruto?!

-Chc.. - wypaliła Sakura, lecz Takashi szybko pochylił się przytykając swoje usta do jej ust.

Jeszcze tego brakowało, by dziewczyny biły się na misji, w której ja jestem dowódcą, pomyślał.

Sakura spojrzała karcącym wzrokiem na chłopaka, ale nie powiedziała nic, wiedziała, że czeka ją niemiłe spotkanie z przeszłością, ale wiedziała też, że prędzej czy później i tak do tego by doszło. Miała już przecież siedemnaście lat rzeczywistość nie może jej być straszna.

-Heeeeej, jestem! - wrzeszczał Naruto, biegnąc w ich stronę. - Niee chciałeeem sięę spóźnić, alee była promocja raaamen, heeej, chyba się nie gniewaciee, dattebayo!
-----------------------------
Że długo mnie nie było, że zaniedbałam bloga, że zaniedbałam Was?!
Moje najszczersze gomenasai:*
Ale wróciłam i tak, będę to jeszcze długo ciągnąć, chociaż fabuła się zmieni, bohaterowie po pewnym czasie również.
Pozdrawiam tych, którzy wciąż czekali na mój powrót.
Dedykacja dla Was :)
Miłej lektury.


Podziel się
oceń
0
0

Prawdziwi Shinobi :). (17) | A Ty jak uważasz?..

Odcinek Czterdziesty Szósty..

sobota, 19 września 2009 12:44

-Cześć? Cześć?! Jakie cześć?! Uciekasz, zostawiasz Konohę, a potem przychodzisz i od tak mówisz cześć?! - krzyczał w amoku.

-Boże, Naruto uspokoił byś się, jakbyś nie widział, to dziewczyna płacze. - powiedział ktoś z tyłu, jak się okazało Rock Lee.

Dopiero wtedy Naruto przyjrzał się oczom Sakury, były zmęczone, wypłakane, lecz na nowo pojawiły się w nich łzy.

-Ej, Sakura, ja nie chciałem..

-Wiem. Wiem, że nie chciałeś. - Szepnęła.

ODCINEK ULEGŁ ZMIANIE.
-----------------------------------------------

Witam, moi drodzy. Matko, jak dawno mnie tu nie było, ale teraz kiedy jestem chora, mam czas, żeby popisać, to robię to.
Odcinek wcale nie jest długi, ale w końcu już i tak kończę to opowiadanie, tak więc czeka was może jeden czy dwa odcinki, o i tyle!
No, a pozatym chciałabym pozdrowić wyjątkowo osoby, które towarzyszyły mi od początku bloga, tych którzy w połowie zaczęli czytać i tych, co dopiero zaczynają.
Cieszę się, że komuś może się podobać to, co piszę.
No, dobra nie rozrzewniam się zbytnio.

Aaa i jeśli, ktoś by chciał to mogę zacząć pisać opowiadanie na nowo. Ale to zależy od was;)
Ooookej, żegnam i życzę miłej lektury :*


Podziel się
oceń
0
0

Prawdziwi Shinobi :). (7) | A Ty jak uważasz?..

Odcinek Czterdziesty Piąty ..

piątek, 03 kwietnia 2009 18:57

Wracając do domu rozmyślała o tym, co powie mama na jej widok. Co powie ojciec i reszta.. Może nie będą chcieli z nią rozmawiać? Może jej nie poznają albo specjalnie zaczną unikać. Tego wszystkiego mogła się spodziewać, wszystkiego, byle nie tego z tym trzeba było jej się zmierzyć.

Pokonując drogę od Tsunade do własnego domu wciąż dręczyły ją wyrzuty sumienia, wiedziała, że nie łatwo się ich pozbędzie, ale z drugiej strony pragnęła zachować je jak najdłużej, ponieważ to była jej kara. To była kara za zdradę wioski i za wszystko co w życiu złego uczyniła, chociaż by nawet za śmierć do której się przyczyniła, choć jej nie chciała.

Bo to Sasuke, tak, Sasuke.. przyczynił się do tego, że przycisnął nóż do..

Różowowłosa potrząsneła głową odganiając od siebie złe mysli, które niczym wąż kręciły się w ogół jej głowy, chcąc w pewnym momencie zaatakować.

Mijała właśnie tak dobrze znane jej drzewo, będą małą często się na nie wspinała. Od domu dzieliło ją tylko kilka kroków. Podeszła bliżej i nieśmiało zapukała.

Zza drzwi usłyszała jak ktoś się zbliża i wtem - drzwi się otworzyły. W nich stanęła mama Sakury, w jednej ręce trzymała szklankę z herbatą, a drugą ręką zamknęła sobie usta i wygała stłumiony krzyk.

Sakura myślała, że te chwile będą się za nią ciągnąć w nieskończoność.

-Sakuro? To ty? - spytała cichym tonem jej matka.

Odpowiedziała jej cisza, a do drzwi zaczął zbliżać się jej ojciec.

-Z kim ty znowu gadasz?! -zawył niedokońca pojmując, że ma przed sobą własną córkę. - Sa..

O Boże. - zamilkł, a na jego twarzy pojawiło się ogromne zdziwienie, chwilę potem zdziwienie zmieniło się w niesmak, a zaraz potem w złość.

-Wynoś się! - zawył w stronę różowowłosej. - Nie chcę cie tu widzieć! Zdradziłaś wioskę! Rozumiesz?! Nie chcę cię widzieć! - krzyczał, mając w oczach furię.

Zatrzasnął drzwi, tuż przed nosem swojej córki. Sakura poczuła, jak coś mokrego spływa jej po twarzy. To łzy? To chyba łzy. Już sama nie wiedziała co ma robić. Jeszcze przez chwilę wpatrywała się w drzwi nadal widząc w nich zrozpaczoną twarz matki. Momentalnie zapomniała o gniewie ojca, w jej pamięci była tylko ona, tylko matka. I dziewczyna nagle zdała sobie sprawę, że nie zalezy jej na niczym.. Niczym oprócz przebaczenia ze strony matki. O niczym innym w tej chwili nie marzyła. Jednakże bała się znów zapukać do drzwi. Nie zapukała. Wziąwszy się w garść odeszła na kilka kroków od domu, lecz znów odwróciła się spoglądając, tym razem, nie na drzwi, a na szybę na górze. Tam właśnie teraz stała jej matka, wciąż z ręką przy ustach. Drugą dłonią trzymała się za serce. Sakurę bardzo ten widok ranił. Bardziej niż podejrzewała, była skłonna oddawać się bólowi. Wciąż przyglądając się widokowi matki, widziała jak ta, odrywa rękę od ust i przygłada ją do szyby. Na znak, że jej wybacza. Różowowłosa wyciągnęła rękę w stronę okna tak, jakby łapała się nadziei, którą wciąż zywiła.

Po pewnym czasie matka odeszła od szyby, więc i ona postanowiła odejść. Szła powolnym krokiem, chcąc zatracić się w zapomnieniu, żeby tylko nie pamiętać.. nic nie pamiętać, ale to nie takie łatwe.

Z daleka widać było Hinatę i Ino idących w jej stronę. Dziewczyny z daleka już rozpoznały koleżankę. Hinata starała się zachować spokój, Ino się z tym nie kryła.

-Dziewczyno, co ty tu robisz? Świat ci się znudził? - spytała Ino na wstępie, a Hinata posłała jej sójkę w bok.

-Cieszę się, ze cie widzę, Sakuro.. -zaczęła zmieszana, nie za bardzo wiedziała jak ma się teraz zachować.

-Cześć. - rzuciła niedbale różowowłosa. - Co słychać?

-Co słychać? Co słychać?! Zdradzasz wioskę i pytasz co słychać?! - krzyknęła obużona Ino.

-Stało się coś, że odeszłam? Była inwazja? Zaatakował wróg?

Ino zmieszała się trochę nie wiedząc co powiedzieć, ale zamilkła wpatrzona w ziemię i rzekła szybko. - Idę, bo Kiba na mnie czeka.

Kiedy odeszła, Sakura spytała:

-Są razem?

-Tak. - ledwie usłyszała odpowiedź.

Zacisnęła usta. A niech sobie będą - przeszedł jej przez głowę zimny ton.. kogo? Nie zabradzo wiedziała czyj to był głos.

Albo może nie chciała wiedzieć, bo nie zastanawiała się dłużej. Może to też dlatego, że z daleka nadchodził Naruto. Sakura już w głowie układała jakieś sensowne wyjaśnienie, bo wiedziała, że jak tylko Naruto będzie blisko niej zrobi jej taki wywód, że chyba cała Konoha wyleci w powietrze. A może i pobliskie krainy..

Z początku odebrało mu mowę. Nie wiedział jak się zabrać do tego całęgo krzyku, wkońcu wziął głęboki oddech i zaczął.

-Sakuro..

-Cześć.. - szczepnęła i wtedy się zaczęło.
--------------------------------------------------------------
Haha! Oyasumi!;*
No, wiem. Tyle mnie nie było. A tu nagle wpadam.. Daję przedługaśną notkę i jeszcze zachęcam do komentowania! Ale jestem niedobraa.. Ale to już swoją drogą. Moje drogie! Znów mnie długo nie było, ale powracam! Tak jest! Arisa Kajanara rozpoczyna nowe opowiadanie.  www.inette.bloog.pl O wampirach. Zainspirował mnie, jakby nie było ZMIERZCH. Co wy uważacie na temat tej książki i filmu?
Pozatym. Skoro wróciłam odwiedzę wasze blogi i ponadrabiam zaległości. Chociaż jest cieżko w parze z nauką, ale co zrobić, dla was zawsze znajde czas. A więc mówić mi kiedy notka! Ja oczywiście też będę was informować, jeżeli tylko sobie tego zażyczycie. ;*
Tak, więc żegnam się z państwem.
Zapraszam do komentowania i na www.inette.bloog.pl :)
tylko jeszcze nie zdążyłam napisać pierwszej notki;) hihi:D
Buziaki dla tych co czytają, a największe dla tych co mam w linkach ;* kocham was, laski;P


Podziel się
oceń
0
0

Prawdziwi Shinobi :). (27) | A Ty jak uważasz?..

Odcinek Czterdziesty Czwarty ...

czwartek, 26 lutego 2009 11:05

[Okeej, okeej, wzięłam się za pysk i piszę! :)

Odpowiedzi do komentarzy:

Nowa:) -> A wiesz, że nawet chyba coś o tym napiszę..

Sakuura24 -> www.animekaos.fr i tam oczywiście jest godzina z Naruto.

Eris -> a tą myszkę to ją na jakichś dodatkach wylukałam :)

no i reszcie.. dodaaję dodaaaję! ale wiecie.. szczerze to tak tu pomotałam wszystko, że jak mam się do tego zabrać to mnie skręca w brzuchu;) okej, życzę miłego czytania. Dedykowana tym, którzy na nią czekali.:*]

 

 

Po kolacji wybrali się do swoich pokoi, które dla nich przygotowali. Sakura od razu położyła się. Teraz naprawdę mam wątpliwości czy zostać z Takashim czy uciec. A uciec nie ma gdzie.. Zostałam sama. Sasuke po ucieczce pewnie nie będzie mnie chciał, Tsunade też, bo po co jej niestała uczennica, Takashiemu też prędzej czy później się znudzę. To beznadzieja. Uciekam! - myślała, ale dopiero po chwili uznała, że ten plan może być naprawdę realny. Wstała i pod osłoną nocy wyszła. Po prostu, spokojnie wyszła. Nie miała nic. Nie miała nikogo. I szła spokojnie przed siebie nie bacząc na nic. Przez te dni u Sasuke, przez te wszystkie wędrówki zmieniła się. Obojętna na wszystko. Czy jest jeszcze coś na czym jej zależy? Znaleźć spokój. Chyba tego szuka.

Usłyszała kroki, ktoś biegł za nią. Nawet się nie odwracała. Nie zależało jej.

-Sa.. Sakura..

Stanęła.

-D-dlaczego uciekłaś? - spytał.

-Tu nie moje miejsce.

-Jak to?

-Po prostu.. Wracaj już do dojo. Ja idę dalej.

I poszła nie odwracając się i nie widząc tego jak ukradkiem Takashi ociera łzę.Gdzie mam teraz wracać? Nie mam wyjścia, muszę powrócić do Konohy. Wzdrygnęła się troche na tą myśl, ale szybko ruszyła.

Dotarła do miejsca akurat kiedy wschodziło słońce. Strażnicy bramy od razu poznali w niej sprzymierzeńca i wpuścili ją bez słowa. A ona sama skierowała się do siedziby Tsunade.

Zapukała, a odpowiedziało jej harde "PROSZĘ!"

Weszła.

W biurze Tsunade stał Kakashi, Naruto i Kiba. Wszyscy przyglądali się jej jakby to była zupełnie obca osoba.

-Czego tu chcesz? - spytała nagle Tsunade, wstając i podchodząc do niej.

-Przebaczenia. - szepnęła różowowłosa.

-Myślisz, że tak łatwo wybaczę ci zdradę wioski?! - krzyknęła blondynka.

-Babciu Tsunade, ale spokojnie.. - wtrącił Naruto, ale Tsunade wrzasnęła:

-A ty się nie wstrącaj! Pytam po raz kolejny.. Co sobie myślałaś, wracając tu?!

-....

-Rozumiem, że nie masz nic do powiedzenia..

-Pani Tsunade.. Przepraszam.

-Wyjdźcie.. - powiedziała stanowczo do pozostałych, będących w pokoju. Naruto i Kiba wstali, podchodząc do drzwi, tylko Kakashi sie nie ruszył.

-Kakashi ty też. Muszę z nią porozmawiać.

Kakashi zniknął.

Tsunade przez chwilę patrzyła jeszcze przez chwilę na dym, który został po sensei, a nastepnie usiadła za biurkiem.

-Wiem, Tsunade, wiem. Zdradziłam wioske, wiem o tym, ale..

-Nie Sakura, teraz to ty mnie posłuchaj. Nasza wioska pełna jest wspaniałych shinobi i kunoichi, nasi sensei'e starają się nauczyć ich wszystkiego. Ale czymże byłaby nasza wioska kiedy wszyscy by ją zdradzali?! Zaczęło się od Sasuke, chociaż wiedziałam, że to nastąpi nie zrobiłam nic w tej sprawie, a potem, głupia, miałam nadzieję, że może jeszcze się uda.. Nie ważne. Teraz ty, moja ulubiona uczennica.. Czy rozumiesz swój błąd?

-Rozumiem.

-Ne, Sakuro, wątpię. Ale skoro twierdzisz, że wiesz.. Twoją karą będzie niańczenie naszych młodych shinobi. I zapamiętaj. To jest twoja ostatnia szansa, więc nie zmarnuj jej. Jeśli zmarnujesz, to mam nadzieję, ze jesteś świadoma tego, że nasze ANBU będzie cię ścigać. Złapie na pewno, możesz mieć to jak w banku, ale co z tobą zrobi tego nie wiem..

-Pani Tsunade nie musi mi tego mówić, skoro dostałam ostatnią szansę to nie zmarnuję jej.


PS: Ludzie, zapisujta swoje blogi (tematyka narutowska, of kors) na TOPLISTĘ! www.naruto-sakura-sasuke.toplista.pl  :)))


Podziel się
oceń
0
0

Prawdziwi Shinobi :). (15) | A Ty jak uważasz?..

Odcinek Czterdziesty Trzeci..

piątek, 16 stycznia 2009 23:06

Milion myśli krążyło w tej chwili w głowie Sakury. Chcąc nie chcąc lepiej było uciec z tym nieznajomym niż patrzeć na kolejne zbrodnie Sasuke i jego kamratów. Zdecydowała.

-Dobrze.

-C..co? - Takashi nie był przygotowany na tak szybką zgode dziewczyny.

-Pójdę.. Znaczy ucieknę z tobą.

-To dobrze, to ruszajmy. Zaraz wrócą tamci.

Niemal natychmiast ruszyli. Skacząc po drzewach szybciej niż podczas zwykłej wędrówki. Ucieczka. Tak, znów ucieczka, a kiedy sobie wkońcu ułożę spokojnie życie? Czy to na tym polega miano kunoichi, na ciągłym strachu przed jutrem? Najwidoczniej.. Teraz już sama nie wiem czy dobrą drogę życia wybrałam.

Spojrzała na twarz Takshiego. Miał nieobecny wzrok. Zapewne myślami był przy Hanako. Patrzył przed siebie, ale Sakura dobrze wiedziała, że nawet nie wie gdzie jest, jest myślami w dojo. Umeka niemal co chwilę spoglądała w jego stronę, jakby go podziwiając. Od razu było poznać, że coś do niego czuje. Kim właściwie ona dla niego jest? Koleżanka? Towarzyszka? Wspólniczka?

* * *

Sasuke wraz z Suigetsu stanęli rozglądając się za pozostałymi.

-Gdzie oni są? - Siugetsu drapał się po głowie.

-Mówiłem, że mu nie można ufać! - wrzasnął Sasuke rzucając kunai w drzewo tak, ze znalazło się na czwartym stojącym za nim.

-Myślisz, że jednak zaryzykował?

-Wiedział, ze jej nie mamy, a przynajmniej się domyślił..

-Albo mu ktoś powiedział..

-Albo mu ktoś powiedział. - powtórzył Sasuke wpatrując się w dal.

* * *

Tymczasem Sakura, Takashi i Umeka zbliżali się do celu ucieczki. Z daleka już widać było dojo, całkiem podobne do tego, z którego uciekła z Sasuke. Już z daleka różowowłosa zauważyła jakąś postać czekającą na nich. Mała dziewczynka wybiegła spoglądając na nich, ale jeszcze nie mogąc ich dojrzeć. Wkońcu dotrzegła. Ten ktoś też ją dostrzegł. Takashi wyprzedził ich i w kilka sekudn potem już był przy małej blondyneczce przytulając ją mocno do siebie.

-Hanako.. - szeptał.

-Braciszku.. czekałam na ciebie. - powiedziała dziewczynka.

-Wiem, skarbie, wiem.. Co sie z tobą działo?

-Ma wyczyszczoną pamięć. - weszła im w słowo Umeka.

-Zostaniesz tu? - spytała Hanako, a w jej oczach połyskiwały łzy.

-Ja.. - zająknął się czarnowłosy, lecz nie odpowiedział nic, bo zauważył kolejną osobę.

-Takashi! Bracie! Wkońcu! - krzyczał czerwonowłosy chłopak, podbiegając do nich.

-Shiba, wiesz, przepraszam, ze tak nagle.. - zaczął zmieszany, ale Shiba poklepał go radośnie po plecach.

-Chodź chłopie, zdążyliście akurat na kolacje. - uśmiechnął się życzliwie w stronę Sakury. - Shiba jestem.

-Sakura. - uśmiechnęła się mimowolnie.

Czuła się jak piąte koło u wozu. Nie była tu potrzebna. Weszli do dojo i od razu udali się do jadalni. Nikt ich o nic nie pytał, po prostu usiedli i zajęli się poczęstunkiem. Nie było nawet żadnego "Itadakimasu". Nikt nawet nie spoglądał w ich stronę.

-Dlaczego tak się zachowują? - szepnęła Sakura do Takashiego.

-Mają taki zwyczaj, nie rozmawiają ze sobą, chyba, ze w ostateczności.

Wtedy zrozumiała. Takashi był bardzo samotnym człowiekiem. Dopiero teraz zauważyła, ze on nosi na twarzy samotność.
----------------------------------------------------
Nie czepiać się, że krótka;* ważme, że jest.
Długo mnie nie było - przepraszam.
Pozdrawiam was bardzo gorąco w te zimne dni. ;*


Podziel się
oceń
0
0

Prawdziwi Shinobi :). (47) | A Ty jak uważasz?..

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 19 września 2014

Licznik odwiedzin:  46 738  

Czas..

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Nie musisz tego robić, mi nie zależy.






zobacz wyniki

Moje Oblicze..

Ohayo! Zwę się Arisa Kajanara. Tyle.




[ dla niekumatych, mały słowniczek:) ]
Arigato - dziękuję.
Chikusho - Cholera.
Dattebayo - kumalski? / ten teges..
Gomenasai - przepraszam.
Hai - tak.
Itadakimasu - smacznego.
Konnichiwa - Dzień dobry.
Oyasumi - Dobranoc.
Urusai - zamknij się.

blogi
Dodaj do ulubonych Najlepsze Blogi o anime Naruto!
Free Sakura MySpace Cursors at www.totallyfreecursors.com
Adoptowałam lwa o imieniu Czałder :)).


Dodatki na bloga

..

Odwiedziny: 46738
Wpisy
  • liczba: 49
  • komentarze: 590
To tylko oni, nie żyjący w monotoni..
  • liczba zdjęć: 41
  • komentarze: 150
Bloog istnieje od: 2215 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Moto